Problem otyłości stanowi coraz większy problem zdrowotny wśród naszego społeczeństwa. Badania obrazują, że stanowi to nawet poważny problem na skalę światową. Niestety nie ma co ukrywać, że im większa ilość nadprogramowych kilogramów, tym większe prawdopodobieństwo pozyskania w gratisie dużej ilości chorób współistniejących. 

Ostatnio poruszyłam temat, czy dla pracowników ochrony zdrowia dodatkowe kilogramy stanowią utrudnienie. 

Dzisiaj wrzucę na tapetę zagadnienie psychodietetyczne, głównie zajadanie problemów oraz emocji. 

Przeprowadzone badania mówią, że problem zajadania emocji częściej spotyka kobiety niż mężczyzn. Natłok problemów osobistych, komentarzy czy wywieranie w społeczeństwie określonego zachowania czy wyglądu, powoduje że kobiety częściej są narażone na zaburzenia odżywiania. Oczywiście ten problem dotyka również mężczyzn, natomiast statystycznie panów jest trochę mniej w tym „rankingu”. 

Problemy z zaburzeniem odżywiania najczęściej pojawiają się w wieku nastoletnim. Wtedy następuje pierwszy etap, kiedy chcemy pokazać się przed innymi z najlepszej strony. Tutaj duży wpływ mają social media, które podsuwają nam przed nos zdjęcia pięknych ludzi prowadzących luksusowe życie. Chcąc im dorównać gonimy za kanonem piękna, wpędzając się w coraz większe kompleksy. Bardzo często nastolatki podchodzą do sprawy zerojedynkowo  – będę piękna i szczupła to będę szczęśliwa. Niestety ta droga prowadzi do nikąd. 

W następnym etapie przychodzi pocieszanie się jedzeniem. Nie widać efektów działań – jem, jest smutno – jem, coś poszło nie tak – jem, pokłóciłam/em się z bliską osobą – jem, jestem zmęczona/y -j em. Jak jedzenie na chwile pocieszy, to pojawia się poczucie winy i wtedy następuje wielkie wejście na dietetyczną drogę. Trzymanie się planu i ćwiczeń w 100%, aż do kolejnego załamania. I tak w kółko. 

Z czasem problem się pogłębia i polecenie kolejnej diety lub wizyty u dietetyka nic nie pomoże. W pierwszej kolejności należy zacząć od leczenia głowy – wiem, jak to brzmi. Rozłożenie na czynniki pierwsze problemu pacjenta, pomoże mu zrozumieć w czym tkwi problem, że nie może poradzić sobie z emocjami i co za tym idzie, z emocjonalnym jedzeniem. 

Uważam, że personel medyczny bardzo mało wie na temat psychodietetyki. Jeśli znają temat, to dużym problemem jest komunikacja z pacjentem. Wyzywanie od grubych, wielorybów czy komentowanie wyglądu i wagi, nie prowadzi do poprawy – wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej problem się pogłębia. 

Nie powinniśmy się wstydzić zaburzeń odżywiania. Leczenie stanowi długą drogę, natomiast spotkanie odpowiedniego specjalisty pomoże przejść tę drogę i poprawić jakoś naszego zdrowia oraz życia. 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *